**** Centrum Informacji Turystycznej

w Piotrkowie Trybunalskim

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Legendy piotrkowskie Legenda o sądzie czartowskim

Legenda o sądzie czartowskim

Ma Piotrków w nazwie zawartą pamięć o dawnym znaczeniu i świetności. Dla przypomnienia czasów, kiedy jako stolica sprawiedliwości w całym kraju słynął za sprawą najwyższego sądu Rzeczpospolitej, co się tutaj przez 214 lat zbierał i odróżnienia od Piotrkowa Kujawskiego, Trybunalskim został nazwany. Kiedy po ostatnim sejmie co się tu w 1567 roku odbywał, zdecydowano na sejmie w Lublinie, który Rzeczpospolitą Obojga Narodów utworzył, że odtąd sejmy zbierać się będą po wieczne czasy w Warszawie, smutno i pusto stało się w Piotrkowie. Nie przybywał już dwór królewski, nie zjeżdżały orszaki senatorskie i posłowie ziemscy ze służbą. Nie było komu sprzedawać ani wyrobów rzemieślniczych w kramach na Rynku, ani jedzenia, piwa i win węgierskich w szynkach, a w zajazdach nikt nie nocował. Nastała bieda, nawet zamek królewski opustoszał, choć we władzy starostów się znalazł i czasem starostowie tu w podziemiach więźniów trzymali. Aż w 1578 roku wieść po Rzeczpospolitej poszła, że sejm warszawski pod berłem króla Stefana sąd najwyższy Trybunałem Koronnym nazywany ustanowił i jego siedziby w Piotrkowie dla Wielkopolski, a w Lublinie dla Małopolski ustalił. I znowu Piotrków stał się gwarnym miastem. Każdy zjazd trybunalski był ważnym wydarzeniem nie tylko dla niego, ale dla znacznej połaci kraju, skąd szlachta i magnaci zjeżdżali się na sesje Trybunału, które się co roku od poniedziałku po św. Franciszku Serafickim do kwietnej Niedzieli tutaj odbywały. Zjeżdżało mnóstwo szlachty, co sprawy w Trybunale miała, znowu zjeżdżały orszaki możnowładców, a czasem to ilość ich była taka, że kiedy ostatni pojazd wyjeżdżał z zamku w Wolborzu, gdzie są tylko deputaci duchowni zbierali i stamtąd do Piotrkowa uroczyście wjeżdżali, to pierwszy już docierał do bram miasta. Nierzadko i noclegu zdobyć nie było można i brać szlachecka pomimo zimna, na wozach, swoich nocować musiała. Nic więc dziwnego, że za dnia szynki oblegała i po pijanemu burdy nieprzystojne czyniła, o czym wspominają pamiętnikarze. Był Trybunał ostoją sprawiedliwości i pisano na jego cześć utwory pochwalne jak na przykład: Trybunał Główny Koronny siedmią splendorów oświecony, dzieło napisane przez Andrzeja Lisieckiego Instygatora Koronnego (oskarżyciela) i wydane drukiem w 1638 roku w Krakowie. Pisali o Trybunale pamiętnikarze, drukowano spisy deputatów, przemowy Marszałków i Prezydentów na otwarcie i zakończenie sesji, które były wygłaszane w kościele farnym, gdzie zaprzysięgano deputatów i jak niegdyś sejmy, tak teraz trybunał uroczystym nabożeństwem zaczynano. A kiedy po nabożeństwie orszak szedł uroczyście ulicą Grodzką do ratusza na Rynku, na czele niesiono obraz na desce malowany Matki Boskiej Pocieszenia, zwanej także Trybunalską i umieszczano go w kaplicy, co się na piętrze ratusza obok sali sądowej znajdowała. I tam obraz pozostawał, aż Trybunał kończył swoją kadencję w Piotrkowie i do Lublina miał wyjechać. Wtedy obraz znowu przenoszono uroczyście do kaplicy w kościele farnym. Nie zawsze jednak sądzono sprawiedliwie i o tym także pisali politycy i pamiętnikarze, więc co jakiś czas dokonywano na sejmach korektury (poprawy, częściowej zmiany przepisów) Trybunału.

Magnat wielkopolski Krzysztof Opaliński, który bywał deputatem i marszałkiem, kiedy sam miał sprawę w Trybunale, pisał do brata w połowie siedemnastego wieku: wjedziemy do Piotrkowa... na osiełku złotem obłożnym. Co miało znaczyć, że załatwią pomyślnie swoje sprawy, dając łapówki deputatom, instygatorowi i palestrantom, a także przekupując świadków, bowiem wszystkie te grzechy trapiły trybunalską sprawiedliwość. Już w osiemnastym wieku znane było w tej części Rzeczpospolitej przysłowie, że piotrkowski świadek za łyżkę barszczu, czyli fałszywego świadka na trybunale piotrkowskim można było kupić za małe pieniądze. Często niesprawiedliwie sądzili sędziowie, choć w kościele farnym sprawiedliwości bronić przysięgali i choć w sali trybunalskiej na ścianie pod krucyfiksem widniała ku pamięci wszystkich maksyma: Iuste iudicate nam ego iusticias vestras iudicabo - sądźcie sprawiedliwie, bo ja sprawiedliwość waszą sądzić będę.

Zdarzyło się, że pewnego razu uboga wdowa skrzywdzona przez bogatego szlachcica i sprawiedliwości szukając, pozwała go do Trybunału i wytoczyła mu proces. Chociaż racja była po jej stronie, a krzywda, mimo zeznań fałszywych świadków, wyraźnie widoczna, przekupienie przez jej krzywdziciela sędziowie Trybunału wydali niesprawiedliwy wyrok. Zrozpaczona, ale i rozgniewana wdowa wykrzyknęła w sali trybunalskiej A choćby mnie i diabli sądzili, sprawiedliwszy by wyrok wydali! Choć sędziów zawstydziła, niczego to w jej sprawie nie zmieniło. Późnym wieczorem skończyły się obrady Trybunału, zapadła noc i sala rozpraw opustoszała. W ratuszu na Rynku pozostali tylko pisarze sądowi, którzy porządkowali sprawy z kończącego się dnia i przygotowywali nowe na dzień następny. Kiedy zmęczeni mieli iść na spoczynek, stała się rzecz niesamowita i zdumiewająca. Najpierw usłyszeli hałas niezwykły i z okien ujrzeli zajeżdżające na Rynek karety, które zatrzymały się przed ratuszem. Wysiedli z nich dziwaczni, ubrani nie po polsku pasażerowie. Na głowach mieli trójgraniaste kapelusze, na nogach pończochy, spod kusych, niemieckich fraków wystawały im ogony. Były to oczywiście diabły, bo poza jedynym łęczyckim Borutą co się po polsku nosił, wszystkie inne nosiły strój niemiecki. Przerażenie, które ogarnęło pisarczyków, odebrało im władzę w nogach i przykuło do miejsc na których zwykle siedzieli i tylko patrzyli na to co się działo w sali trybunalskiej, bowiem diabelski orszak tam właśnie przybył. Rozsiadły się diabły na miejscach, które zwyczajnie deputaci zajmowali. Jeden zajął miejsce marszałkowskie i nakazał ponownie wnieść na wokandę sprawę biednej wdowy. Dwaj inni występujący jako adwokaci przedstawiali racje obu stron: skrzywdzonej wdowy i jej krzywdziciela. Po rozpoznaniu zarzutów i wysłuchaniu obrony, diabelski trybunał naradzał się krótko. Na ostatek diabeł, co w roli marszałka trybunału występował, wezwał jednego z osłupiałych pisarzy i podyktował mu nowy wyrok. Diabelski trybunał przyznał słuszność wdowie. Sentencję wyroku spisaną na pergaminie przez niemal umarłego ze strachu pisarza, podpisały wszystkie diabły, odcisnęły jakąś pieczęć i opuściły ratusz, a przerażeni pisarczykowie rozbiegli się do domów. Rano deputaci Trybunału oglądali diabelski dokument, na którym zamiast pieczęci odciśnięte były, czy też wypalone diabelskie pazury. Staropolskie przysłowie powiada, że gdzie diabeł nie może tam babę pośle, a w Piotrkowie na odwrót, diabli babie z pomocą przyszli. Ale o tym, czy niesprawiedliwy wyrok został zmieniony po diabelskiej interwencji nic nie wiadomo. Podobną legendę opowiadają w Lublinie - drugim mieście trybunalskim i nawet pokazują stół przy którym zasiadał diabelski trybunał, którego marszałek zostawił na blacie wypalony ślad diabelskiej łapy. Widać i tu i tam sądzono nie zawsze sprawiedliwie.


The deuce court

Piotrków was a royal city where, from 13th century, convents of Polish noblemen were held, as well as, clerical, parliamentary and the Royal Tribunal sessions. The latter was the first in Europe highest court of justice of the former Polish Republic (1578 - 1793 The gentry  came very often in order to get something done in the tribunal, which was a stronghold place of justice. Many diarists wrote about the Royal Tribunal. The list of delegates, the speech of Marshals and Presidents were printed at the end of the session and then declaimed  in the Parish Church, where the delegates were sworn. One day, after the service in the Parish Church solemn procession moved along Grodzka Street to the Town Hall in the Market.  On top of the procession there was  a painted image of Our Lady of Consolation carried on board. Our Lady of Consolation was  also known as Trybunalska. That painting was placed  in a  small chapel, which was located near the courtroom in the city hall.   and placed it in the chapel, which is on the first floor of the town hall was located next to the courtroom. It was there until the end of the law term. When the tribunal was moved to Lublin, the painting was taken back to the Parish Church.

It was said that in the world of justice some sins appeared. And so sometimes there were grafters. Once, there was a merchant from the Greater Poland. When he wanted to get something done at the Royal Tribunal, he gave bribes to the marshal and witnesses People said that witnesses in Piotrków were bribed with a spoon of soup. It was common that witnesses were bribed and judges were not as fair as they should be  though on the wall in a court room there was a statement  Iuste iudicate nam ego iusticias vestras iudicabo. – Judge fairly, in other case I will dispense you a justice.

At one time, one widow was scammed by a rich nobleman. The widow decided to sue him. Regrettably, the nobleman had stronger influence on judges and witnesses. He just bribed them and thereby he won the trial. Late in the evening court room was empty and there were only diarists and writers in the city hall. They felt so tired that they were ready to get back home but suddenly something  unexpected.  Firstly the heard noise and a crash. What they saw from the window of the city hall made them really surprised. In front of the city hall there was a car and suddenly  two men got off from that car. Incomers wore very unique clothes as if they came from abroad. The writers noticed unusual hats on the head of incomers, what is more the man wore stoking and swallow-tailed coat. The writers were really scared and halted dead in their tracks. It is said that the newcomers were kind of evil spirits. They came into o the court room and started the trial between the widow and the rich nobleman again. The diabolic Tribunal deliberated shortly and admitted that the widow is right, not the nobleman as it had been said before.  There is one Old Polish adage – where the devil is not able to do something, the woman will manage but in Piotrków, inversely, if a woman cannot manage, the devil will. [ Translated by: Justyna Ścieglińska ]


Źródła


piotrkow.pl 

I. Schyndel, M. Skiba-Skibińska, Diabły, czarty i czarownice. Legendy o Piotrkowie, Piotrków Trybunalski 2012

M. Gąsior, J. Orżyński, M. Ratajski, Piotrków Trybunalski i okolice. Przewodnik turystyczny, Piotrków Trybunalski-Łódź 2008.


 

Kartka z kalendarza


Dzisiaj jest: Wtorek
26 Września 2017
Imieniny obchodzą
Cyprian, Euzebiusz, Justyna, Łękomir
Do końca roku zostało 97 dni.
Zodiak: Waga



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama